8.12.2012

C H A O S




I nastały mroźne wieczory, chłodne poranki...
Śnieżnobiała, subtelnie puchata powłoka śnieżna opatuliła powierzchnię ziemi.
Właściwie to do niej przyległa.
Właściwie nie wiem czy lubię takie dni.. ale zawsze lubię podeprzeć się łokciami i wpatrywać
w ciemną otchłań nocy.Następuje dziwna okoliczność.Moje myśli się zbierają, nawet nie pamiętam,że je miałam...powstają nowe.Może czasem się w nich gubię.Słysze ich szepty.
Lubię te dreszcze które powoduje muzyka.Lubię gdy słucham bez przerwy aż do wywołania mdłości moje ulubione utwory.Może czasem za bardzo się wzruszam ale gdzieś trzeba wytrzaskać emocje.True..
Ostatnio była degustacja sennych dni a także towarzyszyła mi niczym cień bezsenność.
Cykliczne kłucia w sercu. Love it. 
Dodatkowo ,
Momentalnie wkradała się we mnie wątpliwość w to wszystko. Przepraszam,że Tobie kochana nie ulegam tak często. Jestem wyjątkowym buntownikiem.Widzisz podnoszę się.Staram się.
Składam się w całość jak wieloelementowe, skomplikowane puzzle.
Daję radę.Wspaniałe uczucie. Jestem taka lekka..
Moja dusza jest nieśmiertelna, śmiertelniku...
Moja dusza wciąż żyje i oddycha pełną piersią.
Jestem z każdym dniem coraz pewniejsza siebie i coraz częściej lubię się pouśmiechać.

end.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz