przychodzi taki moment że się rozpadasz
rozsypujesz , jesteś tylko garsteczką puchu
marną garsteczką
twoje serce jest tak zastygłe i obumarłe że nie czujesz zupełnie nic
oprócz paraliżującego chłodu
myśli są jak obłąkane
w twoich żyłach krąży wszechobecna złość i gniew
zamiast człowieczeństwa i dobra hodujesz w sobie
wylęgarnie zła
nawet nie pamiętasz jak to jest unieść kąciki ust
ubrać się w uśmiech
ale nagle nieoczekiwanie
pojawi się jakiś ktoś
w toku nieprzewidywalnych przypadków
wpadasz w ramiona jakiegoś kogoś
wtedy czujesz się kompletnie.
czujesz się znowu żywą scaloną istotą.
czujesz jak ktoś cię składa
w ciągu kilku sekund ,minut
przypadkowe muśnięcie dłonią
odwzajemniony bez namysłu uśmiech
topniejesz
w czyiś silnych ramionach tworzy się powłoka bezpieczeństwa
którą się owijasz.
w czyiś silnych ramionach tworzy się powłoka bezpieczeństwa
którą się owijasz.
